8/22/2012

SO HIGH

HSBC by Norman Foster
Statue Square to jedno z ważniejszych miejsc w Hong Kongu. Dla wielu bankierów, ekonomistów itp to miejsce pracy, dla turystów jeden z głównych punktów wycieczki, a dla Filipińczyków miejsce spotkań i świętowania dnia wolnego od pracy. Zanim zajrzałam do przewodnika, gdzie się o tym dowiedziałam, trochę mnie irytowała ilość ludzi na ławkach i innych miejscach siedzących, bo nie mieliśmy gdzie zjeść śniadania, a w Starbucksie nie było stolików. Później było mi ich żal, bo mają tylko jeden dzień wolego w tygodniu i przychodzą na Statue Square spotkać znajomych.
Na otwartej części parteru HSBC powstała wioska namiotowa, nie wiemy jednak, czy to autentyczny protest, czy jakaś akcja artystyczna, bo trudno było uzyskać jakieś informacje. Przy namiotach spotkaliśmy tylko jedną osobę, która powiedziała nam jedynie, że nie wolno robić zdjęć.
Pogoda nie rozpieszczała, ale w okolicach Statue Square jest wiele ciekawych centrów handlowych, gdzie można przynajmniej pooglądać Pradę czy LV :) Trudno tam natomiast znaleźć toalety i przez moment myśleliśmy nawet, że bogaci ludzie z toalet nie korzystają. Jednak tak nie jest, bo, jak wiadomo, tam nawet król chodzi piechotą ;)

Bank of China by Pei
hongkongcki parlament
philipino fiesta
one of Lippo Towers
shot from tent village below HSBC


8/18/2012

BUDDHA IS BIG

W dzisiejszym odcinku hongkongckich opowieści prawdziwy klasyk, czyli Big Buddha i zakon Po Lin. Jedna z najbardziej charakterystycznych i najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych Hong Kongu.
Jedno z największych przedsawień Buddy na świecie, 34-metrowy posąg z brązu wzniesiony na szczycie wzgórza na wyspie Lantau robi niesamowite wrażenie. Właśnie zobaczyliśmy zdjęcia nocą i chyba trzeba będzie tam wrócić na nocną sesję :)
Jak wiadomo, buddyści są bardzo pokojowo nastawieni do świata, więc na terenie zakonu zakazuje się dwóch rzeczy - picia alkoholu i jedzenia mięsa. Pod posągiem znajduje się muzeum poświęcone dokładnie nie wiem czemu, ale zobaczyć tam można chińskie malowidła i inne dzieła sztuki, jednak gwoździem programu jest ząb Buddy w kryształowej szkatule. Tak więc jeśli ktoś myślał, że tylko katolicy modlą się do zębów i innych części ciała świętych, to już wie, że był w błędzie. Niestety ciężko jest tę buddyjską relikwie zobaczyć, bo z dystansu, do jakiego dopuszcza się odwiedzających widoczna jest tylko szkatuła. Na koniec zwiedzania mnisi serwują miłą niespodziankę, czyli lody i wodę (zastanawialiśmy się, czy sprzedaż biletów do muzeum przynosi jakieś zyski, bo nie byliśmy pewni nawet tego, czy cena biletów pokrywa koszty lodów i wody).
Po przejściu 268 stopni w górę i w dół nasze żołądki wołały jeść i wykupiliśmy obiad de luxe w tutejszej restauracji. Pomimo podwyższonego standardu dania miały typowy dla Hong Kongu smak - wszystko skąpane w specyficznym sosiku, który raczej nie jest moim ulubionym i okraszone dziwnymi grzybkami, którym wg mojego języka daleko nawet do naszych podgrzybków, ale jak wiadomo, kwestia gustu :)

In today's episode of Hong Kong stories I present a real classic thing - Big Buddha and Po Lin convent. It is one of the most characteristic and most frequent visited Hong Kong attraction. One of the biggest presentation of Buddha in the world the 34 meters high bronse monument located on one of Lantau hills is very impressive. We have just saw the night photographs and now we have to be back there for another photoshoot ;).
As you probably know the buddist are very peaceful so on the convent area you are not allowed to do two things - drinking alcohol and eating meat. Below the monument you can find a museum (I'm not too sure what is it about) with chinese paintings, canvas etc but the most important place is a cristal casket with Buddha's tooth. So if you thought that olny Christians are praying in front of teeths and other body's parts now you know that it wasn't true. Unfortunately it is hard to see the tooth cause from the distance you are allowed to approach it's invisible, you can see only the casket but we believe it is there :) In the end of museum sightseeing monks prepared a nice surprise - ice creams and water (we have been thinking if they have any benefits from the tickets cause the price of them is very low and we are not sure if it's even equal with ice cream price).
After walking up and down on 268 steps we were pretty hungry so we decided to buy de luxe lunch in local restaurant. Despite the higher standart of a meal food had characteristic for Hong Kong taste. Everything was bathed is jelly sauce which rather isn't my favourite one. There was also a lot of chinese mashrooms which aren't (in my opinion) even half as good as polish ones :)

niektóre symbole mogą być szokujące
buddyjska grzybowa

8/16/2012

TAI O

Pomimo, że nie wyobrażam sobie życia poza miastem, ciągnie mnie w bardziej odosobnione miejsca. Dlatego jedną z naszych pierwszych destynacji nie było centrum Hong Kongu, ani Kowloon, gdzie mieszkaliśmy, a wioska rybacka Tai O leżąca na wyspie Lantau. Jest to chyba najbardziej rybacka ze wszystkich wiosek jakie w życiu widziałam. Od momentu wyjścia z autobusu do nozdrzy uderza zapach ryb i wszystkiego, co morskie. Po powrocie jeszcze przez parę godzin ten zapach pozostaje w nosie i ubraniach.
Na niewielu z lokalnych straganów można znaleźć pamiątki, przeważnie się to ryby w każdej postaci - żywe, martwe, suszone, sproszkowane itp., a także inne stwory morskie, które często, na moje europejskie oko, nie nadają się do jedzenia. Chińczycy są narodem, który potrafi zjeść chyba każdą część zwierzyny, jaką tylko da się pogryźć. Już w Tajlandii widzieliśmy grillowane jelita kurczaka, jednak w Chińczycy w sposobach spożytkowania zwierzęcia zdecydowanie przebijają Tajów. Nigdy bym nie pomyślała, że można jeść np. rozgwiazdy, a jednak da się, choć osobiście chyba nigdy się na to nie odważę. 
W Tai O, pomimo niewielkiej odległości od Hong Kongu, bieda jest bardzo widoczna. Ludzie mieszkają tu przeważnie w blaszanych chatkach, bo trudno to nazwać domem mały budyneczek o powierzchni polskiej kawalerki. Latem, kiedy temperatura powietrza to około 30 stopni, z pewnością ciężko się żyje w takiej chatce. Co bardziej luksusowe mają klimatyzatory. 
Ale nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz sławę. Okazuje się, że w jednej z tych chatek mieszka stylista fryzur na Miss Universe 1976! (zdjęcie poniżej) czyli nie byle kto :) 
Poza tym na każdym kroku, poza rybami, można się natknąć na różne symbole religijne. Są one zdecydowanie bardziej powszechne niż w Polsce. Pewnie również z tego względu, że w Europie raczej nieodpowiednie wydaje się stawianie Maryji koło studzienki kanalizacyjnej czy przy progu sklepu, za to w Azji jest to jak najbardziej na miejscu.

Despite the fact that i can't imagine living outside of city I feel a need to go to less urbanised areas. This is why one of our first destination wasn't the center of Hong Kong or Kowloon where we stayed but fishermen's village Tai O at Lantau Island. It is probably the most fishy village I have ever been to. From the first step out of a bus your nose is attacked by smell of the fishes and every sea stuff. After return this smell stays in the clothes for a few hours.
There is just a few local stalls where you can buy the souvenirs. The main articles are the fishes and other sea creatures in every state - live, dead, dry, powder etc. Some of this sea creatures were ,according to my european mind, inedible. The Chinese are the nation which is able to eat every part of an animal as long as it is possible to bite it. We have seen barbecued intestines of chicken in Thailand but chinese people have beaten up the Thais in the menners of making a use of the animals. I would never thought that it is posible to eat star fish but apparently it is possible but personaly I prefere not to try.
In Thai O despite a short distance from Hong Kong you can see a lot of poor people. They live in the metal lodges which are very very small. During the summer when the temperature is about 30 degrees it must be hard to live in this kind of accomodation. The most luxury ones are equiped with AC. 
But you never know where you can find someone famous. One of this lodges is a place of Miss Universe 1976 hair stylist! (photo below).
Except that around every corner you can find the religious symbols. They are definitely more common than in Poland. The reason maybe that in Poland it is rather inappropriate to put Saint Maria next to street srain or close to shop threshold when here it is more than ok.



morskie przysmaki/ sea delights
chińscy bogowie są zdecydowanie bardziej ludzcy :)/ chinese gods are definitely more humain

blaszane chatki, jedne z większych/ metal lodges the biggest ones